Los jest taki nieprzewidywalny.
Kilka dobrych lat temu przyjechała do mojego miasta malutka drobniutka Rosjanka z dalekiej Udmurcji, tylko po to, aby odwiedzić poszukiwany przez lata grób swojego przodka. Znalazła mnie vkontakte i poprosiła o pomoc. Widziałyśmy się kilka godzin. Od czasu do czasu odzywałyśmy się do siebie vkontakte.
Aż tu nieoczekiwanie okazało się, że porzuciła ona swoją Republikę Udmurcką i mieszka obecnie tu gdzie ja :D
Dziś, ja - pani wykładowczyni i Ona - Elena - żona i matka, spotkałyśmy się ponownie. Tym razem nie na cmentarzu, ale na lodach i koktajlu :)
Co do spotkań...
W drodze do Tatarstanu, na lotnisku w Warszawie poznałam bardzo miłe Panie, które leciały sobie na wycieczkę do Japonii.
Niestety ze względu na pośpiech, podczas przesiadki w Moskwie, nie udało mi się z Nimi pożegnać.
Z jednej strony, szkoda... Z drugiej, może to dobrze? Może uda nam się jeszcze spotkać.
Pamiętam o Was, Drogie Współtowarzyszki.
Gdyby jakimś dziwnym trafem udało Wam się przeczytać ten wpis, to mam nadzieję, że Japonia spełniła Wasze oczekiwania, jak również, że może kiedyś będzie nam dane opowiedzieć sobie osobiście o wrażeniach z podróży. :D
Urocze ;)
OdpowiedzUsuń