Droga

A droga wiedzie w przód i w przód/ Choć zaczęła się tuż za progiem –/ I w dal przede mną mknie na wschód,
A ja wciąż za nią – tak jak mogę...
Skorymi stopy za nią w ślad –/ Aż w szerszą się rozpłynie drogę,/ Gdzie strumień licznych dróg już wpadł...
A potem dokąd? – rzec nie mogę.
J.R.R. Tolkien

czwartek, 24 stycznia 2013

WIELKA STOPA



Nie jestem pewna, czy tak od razu odkryć, że nie chodzi wcale o wielkiego kudłatego zwierza. Z drugiej jednak strony, to wcale nie stopa jest tu najważniejsza. Nie wiem natomiast jak to się stało, ale stopa przyciągnęła moją uwagę. A oto i ona:



Stopa to nie byle jaka! Jej właścicielem jest Aleksander Sładkowski (Александр Сладковский) – główny dyrygent Państwowej Orkiestry Symfonicznej Republiki Tatarstanu (Государственный симфонический оркестр Республики Татарстан), która to orkiestra dała w środę 23.01.2013 piękny koncert muzyki tatarskiej.
I obserwacja kończyn wcale nie umniejszyła siły przeżyć i odbioru popisu umiejętności wspomnianej orkiestry.





A wszystko dzięki najzwyklejszemu przypadkowi. Dzień wcześniej znalazłam się we właściwym miejscu we właściwym czasie… i dostałam bilety na ów koncert… ZA DARMO :)
Mało tego! Nie dość, że bilety darmowe, to jeszcze po koncercie Maestro osobiście wręczał płyty CD… również ZA DARMO :)
I jak tu nie kochać Tatarstanu?! ;) Żartuję. Oczywiście darmowe atrakcje jak najbardziej korzystnie wpływają na pozytywny odbiór miejsca, ale moje serce już kilka dni wcześniej ukradł KUL SZARIF… Już niezadługo o nim napiszę.
Na razie odsłuchuję CD, dźwięki której ani w połowie nie oddają tego, co czuło się w sali koncertowej. Brak tej intensyfikacji dźwięku, orkiestry, która na twoich oczach ożywia drewna, metale i cięciwy, brak ciarek przechodzących po plecach, a przede wszystkim tego pana, który to stoi na środku i macha rękami, a orkiestra, chociaż ma nuty i tak się na niego patrzy, i coś tam z tej gestykulacji odczytuje. Widok dyrygenta hipnotyzuje. Jednak do dziś jest dla mnie zagadką, jak wymachując kończynami górnymi i strojąc miny można okiełznać kilka dziesiątek instrumentów. 


       

Nie przerażajcie się kolejką za płytą ;) Gdy wyszedł Maestro i pomocnicy ją rozdać, tłum tak naparł, że po pięciu minutach, niewiele tylko zgnieciona i zdeptana,  miałam już swoją płytę. A właściwie to dwie. Druga powędrowała do koleżanki, która towarzyszyła mi na koncercie, ale zrezygnowała z "kolejkowych" atrakcji ;) 
Żałujcie, że Was tu nie było ;)
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz